Jakie elementy w największym stopniu negatywnie oddziałują na estetykę polskich miast? Czy jednym z nich są np. reklamy miejskie? Czy widzi Pan szansę na poprawę sytuacji w związku z tzw. ustawą krajobrazową? 

Chaos przestrzenny stanowi najbardziej negatywne i powszechne zjawisko w polskim krajobrazie. Często patrząc na nową zabudowę mam wrażenie, że obowiązujące instrumenty planistyczne, regulacje, konieczność uzyskania zezwoleń i urzędowych zgód nie wstrzymują narastającej skali otaczającego nas bałaganu. Twierdzę, że wyeliminowanie w połowie lat 60. XX wieku klasycznych wzorców zabudowy miast opartych o tkankę urbanistyczną stało się praprzyczyną większości późniejszych problemów z miejską przestrzenią. Siatka ulic wypełniona kwartałami zwartej zabudowy lub pozostawiona placom i parkom tworzy urbanistyczny fenomen, który w równym stopniu jak kiedyś sprawdza się do dziś.  Brak miejskiej tkanki będącej podstawową zasadą w kształtowaniu miast powoduje ich przestrzenny rozpad. Zbyt często panuje swoboda w kształtowaniu zabudowy. Niestety błędnie postawiony budynek lub całe osiedle pozostanie na dziesiątki lat i nie sposób tego zmienić! Natomiast reklamy, o których ostatnio tak głośno, zwykle nie upiększają miasta, jednak dużo łatwiej je usunąć. Wcale ich nie bronię, jednak uważam, że to nie jest podstawowy problem. Warto też zauważyć, że baner reklamowy bywa źródłem finansowania remontu elewacji, zasłania zrujnowane lub szpetne budynki, a te uroku miastom nie dodają. Reklama nie musi być brzydka. Znam wyjątkowe miejsca, których cechą charakterystyczną są właśnie właśnie reklamy. Piccadilly w Londynie czy Times Squere w Nowym Jorku. 

Wszystko zależy od jakości. A ta świadczy o poziomie świadomości i zamożności społeczeństwa. Jednak urbanistyka to podstawa. Bez konsekwentnej edukacji, większej wrażliwości na otaczający krajobraz wreszcie dobrego prawa nie uda się znacząca poprawa sytuacji. Ustawę krajobrazową przyjmuję jako początek złożonego procesu naprawiania przestrzeni.

Jak na wygląd i funkcjonalność polskich miast wpływają inwestycje publiczne? Przykłady których inwestycji z ostatnich lat można zaliczyć za wartościowe, pozytywne, a których za nieudane (np. uruchomienie sieci tramwajowej w Olsztynie, budowa 2. linii metra w Warszawie, systemy rowerów miejskich, rewitalizacje stref przemysłowych w Łodzi, Wałbrzychu, Warszawie, Gdańsku)?

Publiczna przestrzeń, miejski plac, budynek ratusza czy szkoły zawsze stanowił jakościowy wzorzec. Często był dumą lokalnej społeczności i miejskich władz. Bywa tak po dziś dzień. Jednak zbyt rzadko, gdyż od lat, również dzięki obowiązującym przepisom podstawowym kryterium stosowanym do wyboru projektanta i wykonawcy jest najniższa cena. Ilość procedur, w których stosuje się kryterium jakości stanowi margines wszystkich inwestycji. Oto kolejne zjawisko, w którym procedury eliminują racjonalne myślenie i zdrowy rozsądek. Dlatego z entuzjazmem przyjmuję każdą udaną, publiczną inwestycję, która świadczy o determinacji władz miast i gmin, aby mądrze wykorzystać pozyskane fundusze, pozostawić trwały i dobry budynek, który stanie się wizytówką miasta na lata. 

Które budynki użyteczności publicznej powstałe w ostatnich 10 latach wyróżniłby Pan za ich architekturę oraz urbanistykę (np. Filharmonia w Szczecinie, Dworzec Główny w Bydgoszczy, NOSPR w Katowicach, Polin w Warszawie, Narodowe Centrum Muzyki we Wrocławiu i inne)?

Wszystkie wymienione budynki są wyjątkowe. Cieszymy się, że są. Jeszcze 20 lat temu ich powstanie byłoby niemożliwe. Mam nadzieję, że każdy z nich stanie się dobrym wzorcem, aby w niedalekiej przyszłości wysoka jakość publicznych inwestycji była normą, a nie wyjątkiem.