Powinny być one projektowane w sposób ograniczający do minimum ich negatywne oddziaływanie na środowisko, z szacunkiem dla lokalnej społeczności, dziedzictwa kulturowego, ale także przy uwzględnieniu rachunku ekonomicznego. Jednak, jak podkreśla Zygmunt Frankiewicz, Prezes Związku Miast Polskich – Sam system powinien być niewidoczny, najważniejsze jest sprawne funkcjonowanie miasta. Celem nie jest inteligentne miasto, a poprawa jakości i gospodarności.

Z przyjętej definicji „smart city” to miasto, które wykorzystuje technologie informacyjno-komunikacyjne w celu zwiększenia interaktywności i wydajności infrastruktury miejskiej, a także do podniesienia świadomości mieszkańców. Ale miasto może być traktowane jako “inteligentne” także, gdy podejmuje inwestycje w kapitał ludzki i społeczny oraz infrastrukturę komunikacyjną w celu aktywnego promowania zrównoważonego rozwoju gospodarczego i wysokiej jakości życia.

Miasta dobrych rozwiązań

Jednym z największych wyzwań polityki miejskiej jest koordynacja i zrównoważone wykorzystanie własnej infrastruktury oraz znalezienie najbardziej efektywnych metod analizowania danych, przewidywania problemów i koordynowania zasobów. Coraz częściej podkreśla się, że w zarządzaniu istotne są modele związane z rozwojem miast.

– Miasta nie są identyczne. Czyli trzeba dostosować działania do lokalnych potrzeb. To mogą być różne działania i różne priorytety, więc uważam że miasta powinny mieć program, który należy konsekwentnie realizować, by nie ulegać różnym modom i naciskom. Dlaczego? Często za duże pieniądze realizuje się projekty, które wcale nie są efektywne. Ponieważ środki finansowe są ograniczone, należy podążać za tym, co daje największe efekty. W jednym mieście może to być system sterowania ruchem, innym – sieć szeroko pasmowa. Uważam, że powinno się to robić w sposób bardzo dobrze zorganizowany, tzn. tworzyć sobie narzędzia do dalszego rozwoju – mówi Zygmunt Frankiewicz, Prezes Związku Miast Polskich.

Rozwiązania potrzebne, czyli jakie?

Inteligentne rozwiązania są bez wątpienia niezbędne do tego, by poprawić wydajności infrastruktury miejskiej oraz zwiększyć komfort życia jego mieszkańców. By miasto mogło określić się mianem „smart” potrzebna jest inwestycja w kilka projektów. Prezes Związku Miast Polskich podkreśla, że każde nowe rozwiązanie nie powinno być podyktowane modą, a potrzebą. Na pewno za priorytetowe uznaje względy bezpieczeństwa, m.in. monitoring środowiska, stanu wody, zanieczyszczenie wody w rzekach, inteligentne sterowanie ruchem, które może zwiększyć o 20 lub nawet 30 proc. przepustowość układu drogowego. Ale to nie wszystko. – Jest wielka potrzeba budowania systemów, które nie będą powodowały wykluczeń. Dlatego, że nie wszystkich nauczymy biegłości korzystania z nowoczesnych rozwiązań. O nich również należy pamiętać – dodaje Frankiewicz.

Inteligentne finansowanie

– Jeżeli dobrze zarządza się miastem, tworzy sie bazę do ekonomicznego rozwoju, m.in. środkami, które można by też czerpać z tego, co się określa teraz Smart City. Jeśli stworzy się bazę do ekonomicznego rozwoju, to ma się własne zasoby, które zawsze są potrzebne. Nawet jeśli dysponujemy pieniędzmi unijnymi, to również trzeba mieć wkład własny. Tu bym przestrzegał przed fajerwerkami, tzn. chęcią osiągania błyskotliwych efektów, by choćby zaistnieć w rankingu lub pokazać się mieszkańcom. W nazwach programów unijnych chyba się nie spotka frazy „Smart city”, ale jest wiele takich, z których można korzystać, żeby finansować elementy inteligentnego miasta – podsumowuje Frankiewicz.