Strategia rozwojowa zdecyduje o tym, czy Polska – dorobiwszy się sieci transportowej na europejskim poziomie – konkurować będzie nadal tanią pracą, czy 
też stworzy swoje silne marki i wkroczy do pierwszej ligi europejskiego biznesu. Polska infrastruktura, zwłaszcza drogowa, przez długie lata była w najlepszym razie obiektem kpin, 
a w najgorszym przyczyniała się do wielu tragicznych wypadków. Na naszych oczach to się zmienia na lepsze, także przy udziale środków unijnych. Dzięki nim polskie drogi nie 
powinny się kojarzyć z dziurami 
i nieszczęściami, a koleje z niewygodą 
i opóźnieniami.

Oczywiście Polska, a także inne kraje środkowo-wschodniej Europy, są jeszcze w budowie. Nowoczesna infrastruktura transportowa pozostaje zadaniem na najbliższe lata. Autostrad i dróg ekspresowych przybywa w szybkim tempie, ale optymistyczne wieści dochodzą także z kolejnictwa. Polska ma wielką szansę zmodernizować również ten sektor, który Bruksela postrzega 
jako jeden ze swoich priorytetów, kreśląc mapę europejskich korytarzy transportowych.

W nowej perspektywie finansowej na lata 2014-2020 inwestycje 
w infrastrukturę oznaczają nie tylko lepsze drogi i trakcje kolejowe. Unia, całkiem słusznie, chce zachęcić kraje członkowskie do inwestowania w infrastrukturę badawczo-rozwojową, sprzyjającą innowacjom i konkurencyjności opartej na przewagach technologicznych. Lwia część pieniędzy będzie do wywalczenia właśnie w tych dziedzinach. Cieszę się, że Polska już to dostrzega. Widzę nowe akcenty w planach zagospodarowania funduszy europejskich, od telekomunikacji po modernizację energetyki, które z tradycyjnie pojętą infrastrukturą nie mają wiele wspólnego.

Inwestycje w szare komórki

Inteligentne wykorzystanie unijnego wsparcia na rzecz innowacyjnej gospodarki stanowi największe wyzwanie przed jakim staje cała Europa Środkowo-Wschodnia w latach 2014-20. Podziwiam polską przedsiębiorczość i zaradność od pierwszych dni naszej transformacji. Dorobiliśmy się rodzimej przedsiębiorczości w sektorach wysokich technologii, ale to wciąż wyjątki, 
a nie reguła. Wielu polskich przedsiębiorców zdaje się dużo lepiej imitować i kopiować już istniejące projekty niż wymyślać nowe produkty czy usługi. Podobnie jest z patentami, które Polacy wolą kupować niż tworzyć. Zmienić to nastawienie będzie dużo trudniej niż zbudować autostradę z Warszawy do Berlina, ale, według mnie, to będzie miało kluczowe znaczenie dla przyszłości Polski.

Polacy są obecnie podziwiani 
w Europie za pracowitość, mobilność i odporność na kryzys. Wraz ze względną taniością, pozwala to wielu firmom współpracować z zachodnimi koncernami i eksportować produkty za granicę. Niestety, Polska nie ma zbyt wielu silnych europejskich marek, które mogą budować konkurencyjną pozycję naszej gospodarki w przekroju międzynarodowym i uodpornić się na przyszłe szoki.

Stąd wymóg takiego inwestowania w szare komórki, które przekłada się na innowacje – najtrudniejsze zadanie dla rządu i samorządów. 
Po to, by Polska roku 2020 nie była krajem, który wykorzystuje atut taniej siły roboczej jako czynnik lokalizacji inwestycji, bo to przejściowa przewaga, tylko krajem, który zgłasza patenty i przekuwa je 
w konkurencyjne technologie.

UE to nie tylko polityka spójności

Ambicją Polaków powinno być także konkurowanie o fundusze dostępne dla wszystkich krajów EU, a nie tylko korzystne zagospodarowanie koperty narodowej. Podczas zeszłorocznych negocjacji budżetowych zabiegałem o to, by zasilić te programy, które zwiększają szanse młodego pokolenia i umożliwiają ludziom starszym znalezienie się na rynku pracy poprzez ustawiczne kształcenie. Program „Erasmus” wykorzystujemy od lat z powodzeniem, ale po raz pierwszy mamy linię budżetową dla bezrobotnej młodzieży, związany z tzw. gwarancją zatrudnienia.

Polskie firmy będą też miały dostęp do gwarancji i pożyczek dzięki nowemu programowi dla małych 
i średnich przedsiębiorstw, tzw. program COSME. Dostęp do unijnych funduszy będzie także łatwiejszy, bo udało nam się uprościć liczne biurokratyczne wymagania. Tym razem Europa Środkowo-Wschodnia powinna być bardziej obecna w konkursach o granty badawcze w ramach programu Horizon 2020, opiewającego na 80 mld euro.

Wierzę, że dzięki racjonalnej strategii rządowej, zespolonej z pracowitością i pomysłowością Polaków, kraj wykona kolejny skok cywilizacyjny, tym razem do pierwszej ligi europejskiej innowacyjności 
i przedsiębiorczości. Już dziś widać, że „Polak potrafi”. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości realizuje prawie 2 500 umów z polskimi innowacyjnymi firmami, głównie w dziedzinie informacji i komunikacji. A tych pieniędzy może być więcej po to, żebyśmy za 7 lat mogli podziwiać dokonania polskich szarych komórek, a nie tylko nową jakość dróg, lotnisk i kolei.